Piszę szybko, za szybko, kompulsywnie nawet, ale nie mam wyjścia, jestem bezradny, nie pytam co mam robić, bo nie możesz mi pomóc. Chyba. Piszę dalej. Dawniej ludzie piszący na maszynie musieli nieźle walnąć palcem w klawisz. Z całej siły, z nadgarstkiem ułożonym pod odpowiednim kątem, nie za nisko, nie za wysoko – inaczej zahaczysz o inne klawisze, wahadła na siebie wpadną i poblokują wzajemnie. Wyobrażam sobie ich, tych ludzi, ich zdarte do krwi palce wybijające bez przerwy nowy tryb, nowy układ liter, chmurę bezsensownych zlepków liter, nową melodię rutynowego pukania. W porównaniu do nich na dzisiejszej klawiaturze komputera sunie się gładko, jak po szklanej tafli zamarzniętego jeziora, lub – gdy masz ciut bardziej wypukłe klawisze – niczym muskani fali spienionego oceanu. Ale to iluzja. Palce mam obdarte, opuchnięte i poobijane. Moje nadgarstki są zdrętwiałe i sztywne, kark obolały, plecy zgarbione. Ale to nie ma teraz znaczenia, powtarzam sobie. Internet jako ósmy cud świata pomoże mi znaleźć Zgubę. Zamieszczam informacje na forach, portalach, internetowych stronach z wszelkimi newsami. Ponieważ zgubiłem Dziewczynę.
zażółć gęślą jaźń
Natalia
stycznia 16, 2017
Edit
